
W Hali Mistrzów środowy w wieczór zasiadło 3963 kibiców, którzy stworzyli znakomitą atmosferę. Szczególna była oprawa przygotowana przez zorganizowaną grupę kibiców w którą zaangażowała się cała hala. Flagi powiewały po obu stronach parkietu. Kibice przyjezdni oraz dziennikarze spoza Włocławka byli pod wielkim wrażeniem.
Atmosfera hali nakręcała oczywiście zawodników Anwilu, co podkreślił na konferencji pomeczowej trener Przemysław Frasunkiewicz: ,,Piękna atmosfera. Kibice zrobili rewelacyjną robotę. Nadal nie wierzę, że jest 2023 rok. Wydaje mi się, że jest rok 1992 i wielki boom na koszykówkę w Polsce. Tak to dzisiaj wyglądało u nas w hali! Widać było po niektórych graczach, że byli inaczej nastawieni”.
Wielu powie – ta hala i ci kibice zrobili przecież podobny klimat podczas finałów PLK w 2018 i 2019. To jednak nie to. Bardziej trafnie określali to ,,starsi” kibice, którzy nie kryli wzruszenia tą atmosferą. Wielu przypominała ona półfinałowe starcia z Pamesą Walencja w Pucharze Saporty w 2002 oraz słynne finały polskiej ligi w 2003 roku z Prokomem Treflem Sopot po których Anwil sięgnął po pierwsze Mistrzostwo Polski. Wtedy również rywal był dużo bogatszy i silniejszy ale niesiony dopingiem fanów Anwil walczył sercem! 20 lat temu głód pierwszego mistrzostwa był taki sam jak teraz pragnienie zdobycia jako pierwszy polski klub oficjalnego Pucharu Europy Fiba.
Czy jesteśmy świadkami tworzenia się historii? Niewątpliwie atmosfera napięcia wisiała wczoraj w powietrzu. Wszyscy czują, że cel nie jest nieosiągalny. Warto wspomnieć, że jest to 18 sezon włocławskiego klubu w oficjalnych rozgrywkach europejskich. Po tym co zobaczyliśmy wczoraj nikt z obserwatorów nie ma wątpliwości, że włocławski kibic oraz co oczywiste klub dojrzał do wielkiego sukcesu na arenie międzynarodowej.
Mecz rozpoczął się z wielkiego C. Po trójce Michała Nowakowskiego w hali zobaczyliśmy konfetti, doping kibiców rósł z minuty na minutę, a wraz z nim gra włocławian.
Krótko mówiąc był to mecz walki. Najlepiej świadczy o tym fakt, że przez całe spotkanie żadna z drużyn nie była w stanie osiągnąć dwucyfrowej przewagi.
Pierwsza połowa to bardzo ofensywne starcie. Pod koszami siłę pokazywał Cholet, gdzie nie do zatrzymania był Justin Patton. Włocławianie jednak razili skutecznością na obwodzie, gdzie brylowała para Sanders-Greene. Do przerwy lepsi byli jednak francuzi 53:49.
W połowie trzeciej kwarty indywidualne wejście na kosz Kamila Łączyńskiego doprowadziło do remisu po 53. Goście z Francji jednak nie odpuszczali. Po 30 minutach prowadzili 65:64.
Czwarta kwarta należała do gospodarzy. Na 8 minut do końca trójka Williamsa wyprowadziła Anwil na prowadzenie 67:65, którego drużyna nie oddała już do końca.
Czteropunktowa zaliczka daje włocławianom psychologiczną przewagę przed decydującym starciem we Francji, gdzie może wydarzyć się wszystko.
Anwil Włocławek vs Cholet Basket 81 : 77 (28:22, 21:31, 15:12, 17:12)
Punkty dla Anwilu:
Greene IV 20 (5X3), Sanders 16 (2X3), Williams 12 (2X3), 9 zb, Sobin 9, Moore 8 (1X3), Nowakowski 7 (2X3), Petrasek 7 (1X), Łączyński 2, 10 as
Punkty dla Cholet:
Artis 19, Dallo 17, Sako 14, Campbell 10, Ellis 8, Patton 7, Robineau 2, Goudou-Sinha 0, Leray 0
Kolejny mecz włocławianie rozegrają już w niedzielę o 15:30. W sopockiej Hali 100-lecia zmierzą się z Treflem Sopot. Mecz niezwykle istotny w walce o awans do fazy play-off. Tylko zwycięstwo czterema punktami przybliży zespół z Kujaw do pierwszej ósemki.
Następnie zespół uda się do Francji na decydujące starcie w walce o Puchar FIBA Europe Cup. Spotkanie odbędzie się w środę o godzinie 20.00.
Na meczu we Włocławku obecni byli kibice z Francji. Mała grupka nie miała możliwości przebić się przez znakomity doping całej Hali Mistrzów. Jedyną okazję by pokazać swoje możliwości mieli po przed meczem.


