Włocławscy medycy lecą do Afryki. Humanitaryzm czy „zostawianie swoich”? Burza po wpisie wiceprezydenta

Data:

Wpis Jarosława Zdanowskiego, zastępcy prezydenta Włocławka, o wyjeździe włocławskich lekarzy i pielęgniarek na misję medyczną do Afryki wywołał lawinę komentarzy. Jedni gratulują i dziękują. Inni pytają: „A kto będzie leczył nas?”

To nie jest pierwsza misja medyczna organizowana przez zespół „Polish Medical Team – Helping Hand”. W tym roku medycy z Włocławka, Bydgoszczy i Torunia wyjechali do Etiopii, gdzie dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej jest dramatycznie ograniczony. Zabiegi wykonywane w kilkanaście dni często zastępują lata oczekiwania na pomoc, której tam po prostu nie ma.

I tu zaczyna się lokalny spór.

„My też mamy problem z dostępem”

Pod wpisem wiceprezydenta pojawiły się dziesiątki komentarzy.

„Do kardiologa półtora roku, do okulisty tak samo” – pisze jedna z mieszkanek.
„U nas też są problemy z dostępnością do świadczeń” – dodaje kolejny komentujący.
„Najpierw leczyć Polaków” – to jeden z częściej powtarzanych tonów.

To emocje. I są zrozumiałe.

System ochrony zdrowia w Polsce od lat zmaga się z niedoborem personelu, długimi kolejkami i niedofinansowaniem. Według danych OECD liczba lekarzy na 1000 mieszkańców w Polsce nadal jest niższa niż średnia unijna. Problem jest realny – i dotyka także mieszkańców Włocławka.

Ale czy wyjazd kilkunastu medyków na kilkanaście dni realnie pogarsza sytuację lokalnych pacjentów?

Urlop. Własne pieniądze. Wolontariat.

To kluczowy fakt, który w internetowej burzy często ginie.

Lekarze i pielęgniarki wyjeżdżają w swoim czasie wolnym – na urlopie. Pokrywają koszty podróży i pobytu z własnych środków lub dzięki darczyńcom. Nie jest to delegacja finansowana z budżetu miasta ani NFZ. Szpital nie „zamyka oddziału”, by wysłać personel do Afryki.

Mówimy o wolontariacie.

Można dyskutować o systemie ochrony zdrowia. Można krytykować politykę zdrowotną państwa. Ale trudno zarzucać lekarzom brak moralnego prawa do pomagania tam, gdzie pomoc oznacza dosłownie operację ratującą życie.

Humanitaryzm kontra lokalna frustracja

Część komentarzy poszła dalej – w stronę ironii, złośliwości, a nawet sugestii, że medycy „powinni w pierwszej kolejności leczyć swoich”.

Tyle że medycyna nie zna narodowości. Lekarz nie przestaje być lekarzem po przekroczeniu granicy państwa.

Trudno też nie zauważyć paradoksu: z jednej strony w Polsce pracuje coraz więcej lekarzy z Ukrainy, Białorusi czy krajów azjatyckich – i korzystamy z ich kompetencji. Z drugiej strony część opinii publicznej krytykuje polskich medyków za międzynarodową pomoc humanitarną.

Świat medycyny jest globalny. Problemy zdrowotne – również.

Edukacja i wymiana doświadczeń

Misje medyczne to nie tylko operacje. To także szkolenie lokalnego personelu, przekazywanie wiedzy i technologii. W długiej perspektywie to inwestycja w stabilność regionów, które bez wsparcia zewnętrznego pozostają w medycznym wykluczeniu.

I tu warto postawić uczciwe pytanie: czy solidarność kończy się na granicy państwa?

Fakty zamiast emocji

Włocławscy lekarze nie wyjeżdżają „zostawiając pacjentów”. Wyjeżdżają jako wolontariusze. Na określony czas. Z własnej inicjatywy.

Można krytykować system. Można domagać się lepszej organizacji ochrony zdrowia w Polsce. Ale atakowanie lekarzy za to, że w swoim wolnym czasie ratują życie w miejscu, gdzie bez nich nie byłoby żadnej pomocy – to już zupełnie inna sprawa.

Dyskusja pod wpisem wiceprezydenta pokazała coś więcej niż tylko podział opinii. Pokazała napięcie między lokalną frustracją a globalną odpowiedzialnością.

A to napięcie nie zniknie, dopóki nie zaczniemy oddzielać systemowych problemów od indywidualnych decyzji ludzi, którzy – niezależnie od szerokości geograficznej – wykonują ten sam zawód: ratują zdrowie i życie.

Udostępnij:

spot_img

Ciekawoski

Informacje
WLC24TV

Włocławek stawia na nocną „ciszę alkoholową”. Nowe przepisy od kwietnia 2026

We wtorek 24 lutego 2026 roku podczas sesji Rady...

Pijany lekarz na dyżurze we Włocławku — skandal, który mógł się skończyć tragedią

Szpital we Włocławku miał w sobotę poranek, którego nikt...

Referendum czy polityczna zasadzka? Ciechocinek na zakręcie

W uzdrowisku, które latami stanowiło symbol relaksu i zdrowia,...