W niedzielne popołudnie Anwil mierzył się z beniaminkiem Orlen Basket Ligi, Dzikami Warszawa, które po znakomitym początku sezonu zanotowały cztery porażki z rzędu by po 9 kolejkach z bilansem 4:5 zajmować 9 pozycję w tabeli. Jednak ekipa prowadzona przez włocławianina Krzysztofa Szablowskiego to bardzo groźny i nieobliczalny kolektyw. Warszawianie przyjechali do Włocławka bardzo dobrze przygotowani pod kontem fizycznym a przede wszystkim taktycznym.
Jeśli ktoś spodziewał się pięknego ofensywnego widowiska to pierwsze 20 minut z pewnością takie nie było. Remis po 33 mówi sam za siebie. Każda z drużyn skupiała się bardziej na uprzykrzaniu życia swoim rywalom niż nad zdobywaniem punktów.
Po zmianie stron gra wyglądała trochę lepiej lecz nadal żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać znaczącej przewagi.
Kluczowy moment spotkania nastąpił na ok 4 minuty do końca spotkania przy stanie 64:60. Wtedy właśnie odpowiedzialność za losy spotkania wziął na siebie Kamil Łączyński. To były dwie minuty, które zamknęły to spotkanie. Najpierw kapitan zespołu łamiąc zagrywkę zdecydował się na indywidualną akcję podkoszową. Czas dla trenera Szablowskiego niewiele zmienił.
Obrona Rottweilerów nie pozwoliła Dzikom zdobyć punków. Natomiast w ataku Anwil pod wodzą swojego kapitana rozkręcał z każdą akcją. Łączka wykreował pozycję Sandersowi a ten zaliczył celną trójkę. Po czym Kamil wymusił niesportowy faul Colemana a na koniec zanotował piękną asystę do Kalifa Younga. Po punktach Kanadyjczyka na dwie minuty do końca meczu na tablicy świetlnej widniał wynik 72:60. Jasnym było, że gospodarze tego meczu już nie przegrają.
Anwil Włocławek vs Dziki Warszawa 78:66 (16:14, 17:19, 22:19, 23:14)
Punkty dla Anwilu: Petrasek 15, 3X3, Sanders 14, 1X3, Young 13, 13 zb, Garbacz 9, 1X3, Joesaar 9, 1X3, Łączyński 8, 1X3, 8 as, Kostrzewski 4, Bell 2, Groves 2, Wadowski 2, Łazarski 0
Po zwycięstwie nad beniaminkiem z Warszawy włocławianie powiększyli przewagę nad rywalami w Orlen Basket Lidze. Anwil jako jedyny nie przegrał spotkania i z bilansem 9:0 zasiada wygodnie na fotelu lidera. Drugą pozycję z siedmioma zwycięstwami i trzema porażkami okupuje Start Lublin. Natomiast na trzeciej pozycji ex aequo są cztery zespoły: Trefl, Legia, Wilki, Spójnia z bilansem 6:4.
Po raz ostatni tak dobry start Anwil zanotował pod wodza Andreja Urlepa w sezonie 2004/2005 zatrzymując się na 8 zwycięstwach. W składzie Anwilu był wtedy… Przemysław Frasunkiewicz. Aktualny szkoleniowiec na konferencji prasowej wspominał ten pamiętny początek sezonu. Dla włocławian tamten sezon zakończył się wicemistrzostwem.
Następny mecz włocławianie rozegrają w sobotę 2-go grudnia w Słupsku. Zespół Mantasa Cesnauskisa wygrał do tej pory tylko 4 spotkania lecz w dwóch ostatnich kolejkach pokonał odpowiednio wicemistrza – Śląsk Wrocław oraz mistrza – Wilki Morskie na trudnym terenie w Szczecinie. Zatem słupski zespół jest ,,w gazie”. Zapowiada się arcyciekawe spotkanie.

Pełna fotorelacja z meczu poniżej
https://wlc24.tv/index.php/2023/11/26/anwil-wloclawek-dziki-warszawa-7866-fotorelacja/